Wiele jest sposobów i metod na to, jak zakończyć karmienie piersią. Wiele z poniższych być może jest nawet skutecznych, jeśli jako skuteczność traktujemy to, że dziecko przestanie pić mleko. Jednak dla nas, nie jest ważne czy, ale jak to się stało. Dlatego, jeżeli zależy Ci na tym, by zakończyć karmienie piersią w sposób łagodny, z pełnym szacunkiem dla dziecka i jego emocji, nie rób rzeczy z poniższej listy.

⛔️Wyjeżdżać nagle i zostawić dziecko pod opieką taty, babci, żeby po prostu zapomniało.
Nie, to nie jest dobry pomysł. To zagranie dość ostre i co tu dużo mówić – okrutne, zwłaszcza, jeżeli dziecko nigdy wcześniej nie zostawało na dłużej bez mamy (i jej piersi). Nie dość, że dziecko pozbawione jest mamy, to do tego jeszcze piersi. Kiedy skończy się czas cudownej zabawy z babcią i przyjdzie naturalna potrzeba przytulenia i popicia mleka, nikogo nie będzie. I nawet najczulsze babcine ramiona nie sprawią, że ten stres zniknie. Do tego – taki sposób nie gwarantuje sukcesu. Na szali stawiasz zatem ogromny stres dziecka i brak gwarancji tego, że dziecko o tej piersi zapomni. Ten mały człowiek nie jest głupi. Nie zapomina tak łatwo, za to bez problemu zrozumie swój strach i to, że nagle zabrano mu tak ważną dla niego rzecz.

⛔️Smarować piersi musztardą, ketchupem, gorzkimi kroplami.
Wyobraź sobie, że masz w dłoniach pyszną czekoladę z orzechami. Albo ulubione lody pistacjowe. Uśmiechasz się na samą myśl, że zaraz je zjesz. Buzia pełna jest śliny. Zbliżasz do nich usta, bierzesz pierwszy kęs… i smakują musztardą. Miło ze strony sprzedawcy lodów, prawda? Niefajnie i równie niefajnie potraktujesz swoje dziecko, jeżeli posmarujesz piersi czymś niedobrym, żeby w ten sposób zniechęcić dziecko do ssania.

⛔️ Kończyć karmienie z dnia na dzień.
Przyszłaś rano do pracy, chcesz odpalić komputer, a tu nie możesz się zalogować. Twoje rzeczy leżą spakowane gdzieś na korytarzu. Nie możesz uwierzyć, co się stało. Uwielbiałaś tę robotę, kochałaś ją, była dla ciebie całym życiem. Jak można kogoś zwolnić tak po prostu, z dnia na dzień? Ano właśnie… to nie fair zabierać komuś coś ultra ważnego z dnia na dzień. Nawet jeśli ten ktoś nie umie jeszcze mówić i wydaje Ci się, że wiesz lepiej.

⛔️ Kłamanie, mówienie, że ktoś zabrał mleczko.
Kuszące może się wydawać opowiedzenie dziecku historii, że mleczko zabrał ze sobą pan doktor podczas wizyty u lekarza i już nie ma w piersi. Albo pan kurier. Albo przyleciała wróżka i sprawiła, że mleczko zniknęło i teraz będzie jabłuszko. No nie ma, co zrobić? Mama by chciała, ale ktoś zabrał. Wygodnie, co? Ale – jak pięknej historii byś nie opowiedziała – to jest kłamstwo. Wprowadzasz do swojej relacji z dzieckiem kłamstwo jako element komunikacji. I nie będzie się to różnić niczym od tego, gdy za kilkanaście lat ten słodki maluszek powie Ci prosto w twarz, że to nie jego fajki. Ktoś mu je zostawił w plecaku. Wróżka może?

⛔️ Ignorowanie, bagatelizowanie rozpaczy dziecka
O co te wielkie wrzaski? W końcu głodny nie chodzi, przytulasz jak trzeba, naprawdę, wielka mi sprawa. Potrafią manipulować te dzieci. Musi się ogarnąć, świat jest okrutny i dopiero zobaczy, co to stres i problem jak będzie dorosły.
Nie. Dla dziecka to prawdziwa tragedia. Skończył się bardzo ważny etap, coś, co było jego codziennością. Co kojarzyło się z pełnym brzuszkiem, komfortem, ciepłem, miłością, spokojem, relaksem. I nagle tego nie ma. To naprawdę duży problem i tragedia. Jeden z największych stresów w życiu tego małego człowieka.

⛔️Odmawianie kontaktu, zamykanie się w łazience czy sypialni.
Teraz kolej taty. Niech on się pomęczy, Ty w końcu wstawałaś do dziecka przez dwa lata. Słyszałaś takie rady? Nie będzie mamy, nie będzie problemu. Nie – po raz kolejny. Nie dość, że dla dziecka skończy się możliwość ssania piersi i picia mleczka, to jeszcze brak możliwości znalezienia pociechy u mamy. A może mama zniknęła, tak samo jak mleko? A może już nie wróci? Czemu nie ma i mleka, i mamy?

⛔️Mówienie, że dziecko za duże na mleko.
Wiem, próbujesz do tego podejść racjonalnie. W końcu to mądre dziecko. Wyjaśnisz mu, że jest duże, a duże dzieci nie piją mleka. Ale ono wcale nie chciałoby być duże. Co to znaczy, że jest duże? Ono po prostu chce się napić mleka. Chce robić to, co robiło do tej pory . W końcu podpowiada mu to jego (duże) ciało. Cała jego fizyczność i biologia. To Ty zarządziłaś zmianę, ono nie jest jeszcze na to gotowe. Jeszcze gorsze w tym kontekście jest zawstydzanie dziecka. Porównywanie do innych. Zdaje się, że jak Ty dostawałaś 4+ ze sprawdzianu, a inni 5 wcale nie poprawiało Ci tu humoru i argumenty rodziców, że przecież jesteś lepszą uczennicą nie pomagały, co?

⛔️Udawanie, że pierś jest chora.
No cóż, to z kolei zwykły szantażyk emocjonalny. Przykleję sobie plasterek i powiem, że pierś jest chora i nie można już pić mleka, genialne! A jak ułatwi dziecku zrozumienie tej niełatwej sytuacji. No cóż, może tak się stanie. Ale znowu – zastanów się, co wprowadzasz do waszej relacji. Szantażowanie, granie na emocjach, zwalanie odpowiedzialności na dziecko – no bo ukochana mamusia jest chora, wiec jak możesz chcieć mleko z takiej chorej piersi. A przecież to nie jest prawda, więc do całości dokładamy znowu kłamstwo. Zabójcza mieszanka w relacji mama – dziecko.

Babki, pewnie część z Was, czytających, dokładnie którąś z tych metod zastosowała. Są one znane, polecane przez koleżanki i czasami skuteczne. Wierzymy, że jeśli po nie sięgnęłaś to z jak najlepszymi intencjami i być może nawet z chęcią ułatwienia dziecku procesu odstawienia. Zrobiłaś to z miłości. My zachęcamy, by sięgnąć jednak głębiej. Zwrócić uwagę na drugie dno takich metod – którym często jest kłamstwo, oszukiwanie, robienie dziecka w balona. Nie chciałabyś być sama tak traktowana, więc nie traktuj tak małego człowieka. A jeśli się tak stało – głowa do góry. Teraz już wiesz, a macierzyństwo pełne jest błędów i potknięć. Każdej z nas.