Obserwując ostatnio jak naparzał grad podczas majówki, na własne oczy zobaczyłam, że po burzy ZAWSZE prędzej czy później wyjdzie słońce, a czasami nawet… tęcza. Nie chciałam zapeszać więc z tą informacją czekałam ponad 2 tygodnie. Dzisiaj niniejszym ogłaszam, że mój synek zakończył swój blisko miesięczny strajk piersiowy!

Skubany dwa dni po skończeniu 3 miesięcy i kilka dni po napisaniu przeze mnie:
https://babkizpiersiami.pl/co-z-ciebie-za-matka-nawet-dziecka-nakarmic-nie-potrafisz/ (ulitował się nad matką!!) sam zaczął przewracać się na brzuszek i tego samego dnia zmienił swoje zachowanie o 180 stopni. Tak zwany cycfoch odszedł w niepamięć! Karmienie najlepiej nam idzie na leżąco, gdy daje synkowi palec do rączki żeby mógł się na nim „wyżywać”. Zdążyłam też zrozumieć, że przynajmniej na razie mój syn traktuje pierś czysto spożywczo i nie jest mlecznym psychofanem jak niegdyś jego siostra.

Mimo tej uderzającej poprawy byłam z Brunem u fizjoterapeuty-osteopaty, który potwierdził, że jest zdrowiutki jak ta lala. I jak ta lala od tych kilku tygodni sobie je. A ja?

A ja odetchnęłam…

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje za słowa otuchy . Wasze komentarze dużo dla mnie znaczyły. Dzisiaj ja piszę – Trzymajcie się kochane. Będzie słońce. Ba! Będzie nawet tęcza! A może się i jaki garnuszek z dukatami znajdzie, kto wie… Tymczasem cieszę się naszym karmieniem i wierzę, że teraz już będzie z górki!

(Zdjęcie zrobione w minioną niedzielę. Jak widać – ani nie skaczę na nim na piłce, ani nie przemierzam kilometrów zawodząc jak stara Indianka. Powiem więcej – moje dziecko na nim nie śpi. Po prostu… je. A mi najwyraźniej z wrażenia aż włosy stanęły dęba!)

Autor: Nina Błaszczyk-Nowik