Droga Babko,

Wiem, że jest Ci ciężko. Wiem, że chcesz odpoczynku. Chcesz zamknąć za sobą drzwi i zasnąć nie na dwie, ale na sześć godzin nieprzerwanego snu – tak jak robią to NORMALNI ludzie na tym świecie (i narzekają, ze są niewyspani…). Chcesz nie czuć pękającej głowy. Chcesz nie mieć wyschniętych na wiór czerwonych spojówek. Chcesz nie czuć bólu poranionych brodawek, bólu, który sprawia, że zanim Twoje dziecko chwyci pierś, Ty napinasz całe ciało jak przed zderzeniem z ciężarówką. Bólu piersi, który uniemożliwia ruch ręką, wyprostowanie się lub szybszy krok.

Wiem. Gdy sama po 2 tygodniach od narodzin mojego synka dostałam zapalenia piersi leżałam w gorączce ze spuchnięta piersią i płacząc karmiłam. Łzy płynęły bo nic innego mi nie pozostawało. Nie mogłam spać dłużej niż półtorej – dwie godziny bo piersi musiały być często opróżniane. Osłabiona i rozpalona leżałam jak kłoda z nastawionymi alarmami w telefonie na kolejne karmienia i lekarstwa – albo trzęsąc się z zimna albo pocąc od rosnącej temperatury a mój mąż przynosił mi w nocy synka. Przystawiając go do chorych piersi walczyłam ze sobą – z jednej strony instynkt macierzyński krzyczy „karm!”, z drugiej strony instynkt przetrwania krzyczy „uciekaj!” Bo ból jest ogłupiający. Ale karmisz. Patrzysz na tę kruszynkę i karmisz. 

Jestem mamą, której pierwsza droga mleczna trwała 2 lata i 8 miesięcy. Dyplomowaną Promotorką Karmienia Piersią. Babką z Piersiami. Ale gdy przychodzi ból, wyczerpanie, choroba – szczerze mówiąc niewielkie ma to wszystko znaczenie. Bo ciało pragnie wytchnienia. 

Na szczęście ja wiem, że karmienie piersią TAK nie wygląda. Wiem, że przychodzi czas gdy nie boli NIC, co najwyżej gęba od szczerzenia się do malucha, który cały rozanielony uśmiecha się na widok piersi. Gdy karmienie jest najprostsze na świecie, dosłownie tak naturalne jak oddychanie. Gdy podczas choroby dziecka mleko będąc potężnym sojusznikiem zbija gorączkę like a pro, skraca czas infekcji, ratuje przed odwodnieniem i hospitalizacją. Babko – dzięki Tobie i Twoim piersiom. 

I tak właśnie będzie, obiecuję – i sobie i Tobie, że tak właśnie będzie. A teraz zapłacz jeśli czujesz, że Twoje zmęczone ciało tego potrzebuje. Niech łzy płyną, może przyniesie Ci to choć trochę ulgi. Pamiętaj do czego jesteś zdolna. Ten leżący w Twoich ramionach maluch to Twoje dzieło. To Ty byłaś jego twierdzą przez 9 miesięcy, to Ty zadbałaś by tak pięknie urósł, to Ty dokonałaś cudu i wydałaś go na świat. Potrafisz unieść wiele. I z tym też sobie poradzisz. I pewnie jeszcze będziesz płakać nie raz, ale ze wzruszenia. Na przykład gdy Twoje dziecko po raz pierwszy w swoim życiu zaśmieje się i zdarzy się to akurat gdy będzie przy piersi – a Twoje serce zatrzepocze bo nigdy nie przypuszczałaś, że na tym świecie istnieje tak piękny, doskonały dźwięk. 

Tak właśnie będzie.

Autor: Nina Błaszczyk-Nowik