Tak jak obiecałam dziś chciałam napisać więcej o tym co mi pomogło w tym trudnym czasie.

Babko, jeśli zmagasz się z baby bluesem , to przede wszystkim chcę Ci powiedzieć, że to minie! Wyjdzie jeszcze dla Ciebie słońce, odzyskasz wewnętrzne światło i radość z macierzyństwa.

A póki co, nie obwiniaj się, nie rób sobie wyrzutów, nie porównuj się do innych mam. Bądź dla siebie dobra i łagodna, daj sobie czas.

Co mi pomogło?

1. Wsparcie męża. To, że mógł zostać ze mną w domu przed ten najtrudniejszy dla mnie czas (ok 2 tyg). Że wziął na siebie większość obowiązków domowych i w opiece nad synem. Moim jedynym obowiązkiem w tamtym czasie było karmienie piersią i dochodzenie do siebie. Że zachował czujność i jak sytuacja zaczęła go niepokoić wezwał na wizytę moją położną.

2. Wizyta mojej położnej. Potrzebowałam zapewnienia od zaufanej osoby, że wszystko jest w porządku, że to co robię jest ok, szczególnie w kwestii karmienia.

3. Rozwiązanie problemów z karmieniem piersią. Mój poród nie wyglądał tak jak sobie wymarzyłam, miałam poczucie jakiejś porażki. Gdy pojawiły się problemy z karmieniem, to uczucie zostało spotęgowane. Sytuacja bardzo mnie stresowała, bo było to coś na czym bardzo mi zależało. Bałam się kolejnej porażki, bo w tym mrocznym czasie, tak to właśnie postrzegałam. Kiedy udało się pokonać trudności i karmienie przestało być problemem, złapałam wiatr w żagle.

4. Wsparcie bliskich. Moja mama i babcia z dziadkiem, którzy dowozili mi jedzenie, wyrozumiałość, nie narzucanie się, brak oczekiwań.

5. Opowiedzenie mojej historii porodowej bliskiej koleżance. Tak jak pisałam wcześniej, ciężko było mi się pogodzić z tym jak wyglądał mój poród. Wtedy wydawało mi się, że powinnam przejść nad tym do porządku dziennego, w końcu syn urodził się zdrowy, a to najważniejsze. Teraz jednak wiem, że to tez trzeba w sobie przerobić, przejść swojego rodzaju żałobę za swoimi marzeniami o pięknym porodzie. Wyrzucenie z siebie żalu i frustracji z tym związanych, było dla mnie wtedy bardzo pomocne.

6. Spacery. Jak już fizycznie poczułam się lepiej, a rana mniej bolała, to bardzo pomogły mi samotne spacery. Pobycie trochę samej z sobą, ze swoimi myślami, w kontakcie ze światem i naturą, czucie mroźnego powietrza na twarzy.

To pomogło mi, poszukaj tego, co sprawia, że czujesz się lepiej. Nie nakładaj na siebie dużych oczekiwań, presji, że coś musisz. Wtedy szybciej dojdziesz do siebie.

A jeśli będzie bardzo źle, pisz do nas <3

Babka Magda

A Wam co pomogło?