Znam sporo kobiet, które znienawidziło karmienie piersią. Odstawiało dzieci w desperacji, w złości, w jedną noc. Byle szybciej. Wyjeżdżając, zamykając się w nocy w oddzielnym pokoju. Smarując piersi musztardą. Kroplami żołądkowymi.

Dlaczego?

Czy dlatego, że karmienie piersią dłużej niż pół roku-rok skazane jest na bycie męczarnią? Nie. Dlatego że na przestrzeni kolejnych miesięcy nie słuchało się swojego ciała, które prosiło o rzadsze karmienia. Zaciskało zęby. Mamrotało: „dobra masz, ale już bądź cicho”. Odliczało w myślach sekundy do końca karmienia. Karmiło wbrew samym sobą.

Bo my kobiety, przypuszczam, że z powodu tego jak zostajemy wychowane (na grzeczną i dobrą dziewczynkę), dość często robimy różne rzeczy wbrew sobie.

Nadużywany siebie.

Nie mówimy „Nie. To nie jest dla mnie ok” tylko „Tak, dam radę”. Aż ciało jest na skraju wytrzymania i reaguje prawie agresją.

Najzdrowsze dla emocji dziecka, naszej więzi, ale przede wszystkim zdrowia mamy (ryzyko zastoju, zapaleń oraz zwiększone ryzyko piersi z powodu gwałtownej inwolucji gruczołu) jest stopniowe odstawienie od piersi, a wiec stopniowa redukcja karmień.

Więc gdy Twoje dziecko po raz kolejny prosi o pierś zastanów się czy jest na to w Tobie przestrzeń. Bo jak nie ma, to warto to komunikować – na przykład mówiąc: „nie chce dać Ci teraz mleczka, moje piersi są zmęczone.” Warto mówić prawdę o swoich uczuciach i używać komunikacji „ja”.
Chodzi o to by dziecko wiedziało dlaczego coś się dzieje – „nie chce dać Ci piersi, bo są zmęczone, bo mnie bolą, bo teraz chce zrobić xyz, bo dla mnie to za często.”

Ty masz prawo do swoich emocji i swoich decyzji. I masz prawo słuchać swojego ciała. I odmawiać dziecku nadal je kochając i dbając o jego potrzeby i emocje.

Kiedy mówisz „nie” gdy potrzebuje tego Twoje ciało pokazujesz swojemu dziecku jak stawiać granice, pokazujesz, że Twoje ciało jest Twoje i Ty o nim decydujesz. Pewnie chciałabyś by właśnie tak o swoim ciele myślało Twoje dziecko? Gdy będzie co raz starsze, gdy będzie wchodziło w relacje z rówieśnikami, gdy przyjdzie czas pierwszych miłości. Gdy przyjdzie sie mu zmierzyć ze światem. Pierwszym krokiem jest szanowanie własnych potrzeb i granic. Po prostu dając taki przykład swoim zachowaniem. To istotne dla każdego małego człowieka, ale wydaje mi się, że zwłaszcza dziewczynki skorzystają z takiego przykładu.

To co sprawia, że czujemy się wyczerpane, że mamy dość, że czujemy się jak więzień i „już naprawdę muszę ją odstawić bo inaczej zwariuję!!” to często nie jest samo KP. To jest nasz dyskomfort z powodu reakcji dziecka. To jest nasz brak umiejętności mówienia „nie” w zgodzie ze sobą. Bo nie umiemy mówić nie. Bo nikt nas nie nauczył. Bo gdy mówimy „nie” to czujemy wyrzuty sumienia i żal. Bo kogoś zawodzimy swoim nie. W tym przypadku m.in nie mówimy „nie” bo dziecko tak przecież kocha mleczną pierś mamy… ale co na to wszystko właścicielka tej piersi? 🤔

Babko, a czy Ty potrafisz komunikować swoje granice?

Autor: Nina Błaszczyk-Nowik